Ta historia wydarzyła się
dawno temu, niestety z moim udziałem. Kiedy to wszystko się działo byłam w
innym życiu, a dokładniej- księżniczki Tamary. Miała ona o wiele więcej imion,
gdyż tak kazała jedna z Jedenastu Zasad Przeżycia. Większość osób znała jednak
tylko trzy pierwsze imiona księżniczki, a wtedy jeszcze mnie. Tamara, Sonia,
Diana. W tych czasach te nazwy były najczęściej używane, ale tylko osoba
prawdziwej krwi królewskiej mogła pozwolić sobie na taką ich ilość.
Cały czas powtarzam, że
byłam w życiu tej księżniczki, bo tak naprawdę to wcale nie urodziłam się jako
ona. Na początku nazywałam się Gabriela. Musiałam pracować od razu, gdy
skończyłam siedem lat. Oczywiście,
robota należąca do mnie nigdy nie wychodziła ponad moje siły, gdyż
spodobałam się pracodawcom. Czasem nawet dawali mi jakieś słodycze: cukierka,
czekoladkę czy bułkę z dżemem. Zawsze, gdy wykonywałam moje zadania przenosiłam
się w świat fantasy, a wyobraźnia, którą z pewnością posiadałam za dużo,
działała zbyt dobrze. Pewnego dnia, gdy rozwieszałam pranie, zaczęłam wymyślać
nową baśniową historyjkę. Jak zwykle, zaczęłam ją od spotkania miłej wróżki,
która chce mi pomóc. Niestety, tym razem Ona zjawiła się naprawdę, a ja nie
odróżniłam rzeczywistości od wyobraźni. Kiedy poprosiła mnie o życzenie,
powiedziałam prawdę, iż chciałabym zamieniać się w innych ludzi. Jednym z
warunków było to, bym tym osobom nie zniszczyła życia, a nawet żebym spróbowała
im pomóc. Zgodziłam się, a dopiero po chwili przemyślałam to dokładniej. Oczywiście,
jako mała dziewczynka postanowiłam stać się księżniczką, a to w pewnym sensie
było moim błędem. Dopiero potem, wpadłam na pomysł, że to wcale nie jest takie
wspaniałe, ale niestety było już za późno. Wróżka odleciała, a ja zostałam
sama. W swe sidła złapało mnie kolorowe tornado i poniosło, aż do zamku. Dla
innych okazało się niewidzialne, bo tylko ja znałam prawdę i tajemnicę.
Znalazłam się w wielkiej komnacie i nie wiedziałam za bardzo, co się stało.
Pamiętałam tylko moje życzenie i spełnienie go przez piękną osobę-
najprawdopodobniej wróżkę. I niestety, zapomniałam o tym, że byłam kimś innym.
„Jesteś Gabriela”- takie świsty i piski oraz krzyki słyszałam w mojej głowie,
ale nie zastanawiałam się długo nad ich znaczeniem, ponieważ szybko spojrzałam na
siebie w ogromnym lustrze. Przedmiot ten obramowany był w złotą, błyszczącą
ramę. W jego rogach znajdowały się wyrzeźbione kwiaty. „Och, co za piękna
rzecz!”- to pierwsze zdanie, które wypowiedziałam po tych wszystkich wielkich
zmianach, jako nowy człowiek.
Moje ubranie- każdy mógłby mi go zazdrościć- było długą, beżową suknią sięgającą aż do
ziemi. Pięknej, jak nie z tej planety, nie z tego miejsca. Śliczny wpięty kwiat
we włosach. Fryzura, ach, dzieło prawdziwego artysty. Loki w kolorze lśniącego
brązu, takie jakie miałam od samego urodzenia, jeszcze jako Gabriela. I wtedy
właśnie coś mnie olśniło. Przyjrzałam się sobie jeszcze raz, i gdy miałam
powiedzieć, że to czary, iż jestem księżniczką, a nie biedną Gabrysią, do
komnaty weszła służka.
-Wasza Wysokość już nie śpi?!- na jej twarzy odbiło się
zdumienie.- Król zaprasza na śniadanie.
-Dobrze. Zaraz przyjdę- oznajmiłam.
Na
początku wahałam się z moją decyzją, ale później uznałam, że to dobra okazja,
by dowiedzieć się co nieco. I rzeczywiście, w czasie posiłku udało mi się tak
wypytać mojego nowego ojca czyli króla, że wiedziałam już o wszystkim.
Nazywałam się Tamara Sonia Diana. Miałam czternaście lat i nie byłam taką
księżniczką, jak w prawdziwym życiu, kiedy żyli władcy i ich poddani, np.
chłopi. Ja znajdowałam się w krainie, gdzie musieli także być rządzący, ale nie
istniało nieodpowiednie zachowanie dla córki króla. Mogłam robić, co chciałam,
ale oczywiście wszystko przemyślać i nie przesadzać. Dopiero później, pod
koniec śniadania, wręczono mi Tablicę Jedenastu Zasad Przeżycia. Oznajmiono mi,
że mówi się to raczej w skrócie, czyli TJZP. Znalazło się wśród nich spożywanie
posiłków minimum dwa razy dziennie oraz picie zwykłej wody przynajmniej raz w
ciągu dnia. Zdziwiłam się, że piszą takie rzeczy, bo przecież każdy wie o tym,
że aby przeżyć trzeba jeść, pić oraz spać. Dopiero potem zauważyłam, iż w tych zasadach są
wypisane dokładne ilości tego wszystkiego. Natomiast w spaniu było napisane, że
trzeba przespać minimum pięć godzin. Na początku trochę się zdenerwowałam, że
do normalnego wyspania wystarczy tylko tyle czasu, ale okazało się, że tutaj on
liczy się zupełnie inaczej. Moje kilka imion również zostało uwiecznione na tej
tablicy. „Każde imię daje księżniczce większe bezpieczeństwo”. Tak to brzmiało.
Dopiero po wypytaniu o te rzeczy jednego z doradców prawa, dowiedziałam się, że
im więcej nosi się nazw, które podarował ci król, a są to nazwy królewskie, tym
bardziej nikt cię nie skrzywdzi. Moich imion było tak wiele, że naprawdę nie
musiałam się nawet martwić, skoro samej
mi, polecono zapamiętać najważniejsze i pierwsze trzy i właśnie nimi zawsze się
przedstawiać. Więcej informacji dowiedziałam się dopiero po jakimś czasie...
____________________
To tylko pierwszy rozdział, na razie zwyczajny, bez większej akcji. ;) Poczekajcie na kolejne :)
Jak zawsze u ciebie króluje wyobraźnia :) Bardzo dobry motyw przewodni. No i cóż... Do następnego :*
OdpowiedzUsuńTo w końcu ja, więc wyobraźnia na pierwszym miejscu :D Ale mam też inne opowiadania, bardziej realistyczne ;)
UsuńDo następnego :*